Hiend Audio, DIY, Hi-Fi, Stereo, Electronics site, for lovers of high-fidelity music reproduction. High-End Vacuum Tubes. Silicon. Do-It-Yourself Audio Systems. Schematics: amplifiers, speakers, horns, CD, DAC. Circuits, Topologies, Acoustics, Cables, Speakers, Voltage Regulators, Equipment Upgrades, Modifications, Problems, Solutions, Tips, Tricks. ------ Dla pasjonatów Hiend Audio, najwyższej wierności odtwarzania muzyki na sprzęcie budowanym, modyfikowanym samemu. Wiedza: elektronika, układy lampowe i krzemowe, wzmacniacze, głośniki, kolumny, tuby, DAC, kable, DIY, porady, sztuczki, problemy, rozwiązania, tor audio.

«

»

Feb 19 2014

Print this Post

Jensen 1071 – już prawie gotowe

Kolumny Troels Gravesen, projekt  ”Jensen 1071″.
Już prawie gotowe.
P1090767 b  P1090769 b
W zasadzie to jeszcze tylko na dolne kolce, czyli na “piony murarskie” czekam … a w tak zwanym międzyczasie zestaw sobie gra. Wygrzewa się. Co się naszarpałem z tymi bestiami, to ja jeden wiem. Szczęśliwie udało mi się jakoś nie rozwalić do reszty kręgosłupa przy ich montażu i przestawianiu. W końcu jeden kanał to około 110 kg.
Jak to gra ? Pokrótce: bardzo przyjemnie.
A w trakcie jak to gra, w właściwie, wygrzewa się dopiero, to spokojnie nawijam sobie jeszcze tzw. “alternatywne” cewki do zwrotnicy nisko-tonowej. Fotki tych moich cudo-cewek można zobaczyć na jednym z wcześniejszych wpisów, całkiem niedawno.  A dlaczego te alternatywne cewki ?
Jakoś naszła mnie po prostu ochota na nawinięcie cewek POWIETRZNYCH, zamiast tych rdzeniówek, co w pierwszym odruchu zamówiłem do zwrotnicy niskotonowej.
Samo nawijanie to jeszcze trochę potrwa, ale uprzejmie melduję, że płaskownik 2mm x 3,5 mm ( = 7mm2 ) daje radę nawinąć na karkas Weissera, taki jak np. EI-150, EI-174, czy nawet EI-192, przy wykorzystaniu dwóch ścisków stolarskich.
Jak na razie są postępy: mam już nawinięte sześć warstw. Wstępna analiza relacji Indukcyjnośc / Liczba_Warstw pozwala mi być dobrej myśli. Powinienem się na styk zmieścić z indukcyjnością 5,2 mH na wybranym rozmiarze karkasu.
Nawijanie płaskownikiem jest chyba nawet przyjemniejsze od nawijania okrągłym drutem o równoważnym przekroju, bo poszczególne warstwy nawojowe się “równiej” układają. Poza tym, płaskownik można “łatwiej” zginać wzdłuż jednej z osi, zazwyczaj właśnie tej, wedle której się go nawija. Banałem będzie zapewne stwierdzenie, że płaskownik ma “płaską” powierzchnię, a to sprzyja utrzymaniu równych warstw. Po prostu powierzchnia całej “warstwy” jest równa. No i generalnie jest mniej powietrza w przekroju uzwojenia. Lepsze “wypełnienie” miedzią.
Z tymi cewkami to mam nadzieję utrafić w 5,2mH, z rezystancją na poziomie 0,09 ohma.

P1090768 b   P1090766  b

Zestaw już kilkanaście godzin pograł, więc trochę za wcześnie gadać o brzmieniu, ale mogę spróbować co nieco powiedzieć.  Tak czy siak, komplet opakowań Scan Speak Revelatorów, jeszcze z oryginalnymi naklejkami od  www.audiotransducers.com, zostały szczęśliwie zdeponowane w piwnicy.  Żadnych reklamacji póki co nie przewiduję. Wszystkie przetworniki chodzą jak burza.  A z każdą kolejną godziną – grają coraz lepiej. Coś rzeczywiście jest na rzeczy że zarówno same przetworniki, jak i zapewne kondensatory w zwrotnicach, muszą się odpowiednio “ułożyć”, uformować, a ten proces trwa czasmi nawet kilkadziesiąt godzin.  Niektórzy wręcz twierdzą, że dopiero po około 200 godzinach będzie tak naprawdę wiadomo, jak ten zestaw “naprawdę” gra.
Na początek kilka słów o odstępstwach od “wzorcowego” projektu Jensen 1071.
Pudła zamówiłem u Marka z Myślenic, ze ścianami o nieco większej grubości, w związku z czym należało przeliczyć wymiary zewnętrzne pod kątem utrzymania prawidłowej kubatury wewnętrznej pudełek. Względem oryginału, moje pudła są trochę głębsze.
Jeśli chodzi o rurki bass refleks, to dałem dokładnie takie same oryginalne średnice i długości jak zalecane przez Troels’a. W szczególności średniotonowy bass reflex to jest rurka fi 40 mm x 145 mm.  Rurka niskotonowa to: fi 68 mm x 162 mm.
Wbrew zaleceniom innego kolegi, który podobny zestaw budował, poszedłem jednak w opcję dość mocnego wytłumienia pudła basowego. Bez tego dodatkowego wytłumienia to bass w ogólnym bilansie całości pasma był zbyt mocno wyeksponowany. A zatem oprócz standardowych bitumito – filców, dorzuciłem jeszcze dodatkowe warstwy grubego filcu.  Na dnie jest też warstwa włókniny.

Brzmienie: …. przyjemne.

Góra nie jest aż tak nachalna, jak z moich PRL’owskich historycznych Pershingów GDWT 9/80/5F.
Góra jest zdecydowanie precyzyjniejsza, a przy tym mniej inwazyjna, subtelna, niekłująca.
To zapewne pokłosie tych jedwabnych kopułek.
Średnica i wokale – soczyste i naturalne, dające to złudzenie, że ktoś “śpiewa w pokoju”.
Bass – no właśnie. Tutaj pełne zaskoczenie.
Miałem pewne obawy, bo mój poprzedni zestaw bazował na 30 centymetrowej średnicy głośnikach niskotonowych, częściowo własnej produkcji, na bazie GDN 30/xxx. Te GDN’y, osadzone na mojej własnej wersji komory bezechowej, dodatkowo wyposażonej w Bass Refleksy, grały dość ciekawie grały. Jednakże ten ówczesny bass, choć średnica przetworników zacna, bo 30cm, był ładnie rozciągnięty do dołu, ale nie był jakoś strasznie mocno wyeksponowany. To zapewne z powodu tych tubowych wysokotonowych, które całą równowagę tonalną przesuwały w kierunku eksponowanej góry.
Tymczasem tutaj przy tych Scan Speak Revelatorach okazuje się, iż pomimo mniejszej średnicy membrany, tego basu jest całkiem sporo. Precyzyjny. Obfity. Ciepły. Chwilami to się nawet zastanawiam, czy aby niepotrzebnie nie skróciłem tych tuneli Bass Refleks z pierwotnej długości 220 mm do 162 mm.
Wiem, wiem. Z wyliczeń “kalkulatorem” wychodzi, iż powinny być właśnie obcięte do 162 mm, ale  to właśnie w wariancie ze znacznie dłuższą rurką BR, czyli w wariancie 220 mm, ten bass był taki mniej uwydatniony, można rzec “w sam raz”. Ale jednocześnie był przy tym bardziej autorytatywny, precyzyjny. Za pomocą sygnałów testowych udało mi się stwierdzić, że schodzi co nieco niżej w dół pasma. W zasadzie na rurce 220 mm to zestaw był w stanie “mruknąć” 25 Hertzami, no i już się to czuje. Zarówno w jamie brzusznej jak i w błędniku. Jest to uczucie “niepokoju” podprogowego, typowe przy tym zakresie częstotliwości, prawie subsonicznych.Teraz natomiast, na krótszych rurkach, to ten bas  jest jak gdyby co nieco “podbity” w zakresie “wyższego basu”.  To nie razi, zresztą w sumie to się nawet cieszę, bo zazwyczaj to słucham muzyki a nie sygnałów testowych, a moja muzyka aż tak nisko nie schodzi, tak jak te sygnały testowe.  Podbicie dobrze współgra z metrażem / kubaturą pomieszczenia, oraz ze wzmacniaczem lampowym.No właśnie. Wzmacniacz lampowy. Chodzą takie obiegowe opinie, iż z lampy zawsze jest “za mało basu”. Zresztą moje dotychczasowe doświadczenia zdawały się sugerować, iż coś jest na rzeczy w takiej opinii.
No a co z Jensenami 1071?
No, tutaj ta reguła zdecydowanie nie ma zastosowania w ich przypadku.
Jak te Jensenki “mrukną” – to aż sufit chodzi. Nawet z lampki.
Testy póki co robię na zwyczajnym klonie Williamsona, 2 x EL34.
No i już taka skromna konfiguracja, Williamson + Jenseny, jest w stanie mruknąć tak autorytatywnie, że pełen szacun.
Pozdrawiam,
Z.
P.S.  Wszystkim sceptykom kolców powiadam: to rzeczywiście działa. Pod budą średnio-wysokotonową mam teraz kolce, trzy sztuki, oparte punktowo na mosiężnych podstawkach, a te z kolei są ustawione na elastomerze poliuretanowym.  Obrazowanie stereo jest zdecydowanie lepsze niż jak przy wariancie bez kolców. Te elastomery polimerowe,  to z www.poliuretany.pl, oczywiście.  Różnica jest taka, jak z auto-fokusem w aparacie fotograficznym.  Niby jest “OK” … ale jak się go precyzyjnie ręcznie poprawi i podciągnie konkretnie pod główny obiekt zainteresowania, to cała perspektywa staje się o to “ciut” …. ostrzejsza.  Tak samo ze sceną muzyczną.  Jednym słowem: Warto.

Permanent link to this article: http://hiend-audio.com/2014/02/19/jensen-1071-juz-prawie-gotowe/