Hiend Audio, DIY, Hi-Fi, Stereo, Electronics site, for lovers of high-fidelity music reproduction. High-End Vacuum Tubes. Silicon. Do-It-Yourself Audio Systems. Schematics: amplifiers, speakers, horns, CD, DAC. Circuits, Topologies, Acoustics, Cables, Speakers, Voltage Regulators, Equipment Upgrades, Modifications, Problems, Solutions, Tips, Tricks. ------ Dla pasjonatów Hiend Audio, najwyższej wierności odtwarzania muzyki na sprzęcie budowanym, modyfikowanym samemu. Wiedza: elektronika, układy lampowe i krzemowe, wzmacniacze, głośniki, kolumny, tuby, DAC, kable, DIY, porady, sztuczki, problemy, rozwiązania, tor audio.

Print this Page

DENON DCD 1450A-R – gruntowna modyfikacja, tuning …

DENON DCD 1450A-R – gruntowna modyfikacja, tuning …

Dość daleko idąca modyfikacja odtwarzacza DENON DCD1450A-R została właśnie ukończona, robiona przez / dla mojego przyjaciela. Doradzałem koledze, który ma naturalne skłonności DIY, ale pewnych spraw dopiero się uczy. Projekt dotyczył przeprowadzenia istotnego tuning fabrycznego odtwarzacza DENON.

Tuning okazał się pełnym sukcesem. Kolega siedzi właśnie i cieszy się nowym dźwiękiem, który, jak twierdzi, nie teraz już zbyt wiele wspólnego z “oryginalnym” dźwiękiem Denon, jaki się uzyskuje podczas odsłuchu egzemplarza “fabrycznego”.

Zważając na fakt, że wyniki tej modyfikacji są bardzo zadowalające, doszliśmy do wniosku, że może warto to opisać przeprowadzone modyfikacje. Czekam teraz na kilka ciekawych zdjęć od zadowolonego właściciela, i napiszę coś na temat, jak z odtwarzacza o wadze 7,5 kg stworzyć bestię, która waży ponad 15 kg.

OK, w międzyczasie przyszły zdjęcia, więc po prostu zacznę je sukcesywnie wklejać. One więcej powiedzą niż słowa. Następnie dodam wyjaśnienia w podpisach pod rysunkami, … i opowiem całą tą historię …

A było to tak. Kolega z forum, który mieszka kilkaset kilometrów od miejsca mojego zamieszkania, rozpoczyna prywatną dyskusję na temat “projektu modyfikacji odtwarzacza”, który został przez niego wykonany, a wyniki przedstawiono na fotografiach powyżej….

Jako że kolega dopiero zaczyna swoją przygodę z DIY i audio, wybrał ścieżkę tuningu metodą “wytłumienia” obudowy odtwarzacza materiałami głuszącymi. Taka strategia miała na celu poprawę jakości dźwięku odtwarzacza. Widzimy, że sporo się przy tym narobił, a zarazem wykazał godną podziwu determinacją.

OK, mówię, każdy taki ‘wynalazek’ trochę pomaga, zaiste wygłusza wibracje. Ale skoro już mówimy o tuningu w sensie “poprawy dźwięku … to czy nie rozważałeś zajrzeć do schematu elektrycznego tego urządzenia? Czy “Elektronicznie” ono Ci się podoba? Może znajdzie się kilka rzeczy, które można zrobić od strony samego ‘obwodu’, jakieś usprawnienia w tym obszarze ?

Ten mi mówi, iż ok, przyznaje, ze myślał o dodaniu modułu bufora lampowego zamiast istniejącego toru analogowego zbudowanego ze wzmacniaczy operacyjnych. Bufor lampowy chciałby podpiąć wprost do wyjścia kości DAC, które siedzą wewnątrz urządzenia. No i tak, od słowa do słowa, okazało się, że wkrótce potem zostałem zaangażowany do zbudowania, zasilenia, uruchomienia, przeprowadzania testów takiego modułu “Bufora Lampowego”. Na koniec – pakuję cały gotowy modulik w kartonik, hyc na pocztę i leci przesyłka te paręset kilometrów do kolegi. Bufor dotarł do mojego przyjaciela. Temat pozamiatany. Tak sobie pomyślałem. Że to koniec “przygody”. Ależ się myliłem. To był dopiero początek.

Wkrótce po uzyskaniu informacji, iż paczka dotarła do adresata, naturalną rzeczą było dla mnie, skontaktować się i zapytać, czy dotarło całe i zdrowe, czy już uruchomił, czy dopiero się przymierza itp. No, potem oczywiście trochę doradztwa tu i tam, w kwestiach “gdzie zamontować moduły” i “jak elektrycznie je połączyć”. Normalna sprawa. Jak omawialiśmy kwestię “skąd ukraść” sygnał z kości DAC, aby następnie poprowadzić go do bufora lampowego alternatywną ścieżką sygnałową do wyjścia, okazało się, że musimy jednak zdobyć szczegółowy schemat, serwisówkę dla tego urządzenia. Na szczęście jest dostępna i do ściągnięcia z Internetu.

Patrząc na schemat, w poszukiwaniu dobrych punktów, skąd by można podebrać sygnał, zauważyłem, iż gdzieś, kiedyś, ktoś, w organizacji producenta, podjął bardzo aktywne działania zmierzające do ograniczenia ambicji i zapędów swoich inżynierów w ich wysiłkach na rzecz stworzenia tego urządzenia w wersji wybitnej. Widać było, jak dobry projekt został przefiltrowany przez zestaw restrykcji i ograniczeń o charakterze optymalizacji kosztowej … tutaj … tam …. WSZĘDZIE !!

Zanim przejdziemy dalej, należy jasno i kategorycznie wyjaśnić, iż ja mam wielki szacunek i pozytywny sentyment dla wszelkich produktów marki DENON, w tym również dla tego tutaj urządzenia, które zostało najprawdopodobniej stworzone jako wersja “okrojona”, tak, aby pasowała do ​​koncepcji nisko-budżetowej, produkt o poziomie jakości dostosowany do średniej półki rynkowej. Ot, taka strategia pozycjonowania. Ale patrząc na ten schemat …. serce mi krwawiło….

Ależ się zdziwiłem, gdy zajrzałem do tego szczegółowego schematu serwisowego. Wyobraźcie sobie: Tor zasilania analogowego kości DAC jest poprowadzony z dokładnie tego samego mostka prostowniczego, oraz z TEGO SAMEGO zestawu centralnych kondensatorów filtrujących, jakie są również wykorzystywane do zasilania toru cyfrowego (czyli “głośnego”, lub inaczej: “brudnego”), toru zasilania doprowadzonego do cyfrowej części obwodów kości DAC. Tymczasem elementarna intuicja nakazuje przypuszczać, że wszystko to co cyfrowe powinno być (choćby tak na czysty zdrowy rozsądek!) być w maksymalnym stopniu odizolowane od tego co analogowe. Albowiem wszelkie linie zasilania obwodów cyfrowych są “brudne” – zaśmiecone przeobficie różnymi śmieciami cyfrowymi, hałasem, zakłóceniami, które są naturalną konsekwencją faktu, iż układy cyfrowe mają szybkie i strome zbocza wszelkich sygnałów, jakie obsługują, a takie szybkie zmiany oznaczają bardzo gwałtowne wachania poboru prądu. Takie gwałtowne, impulsowe zmiany poboru energii przekładają się oczywiście na generowanie zakłóceń ‘cyfrowych’ na całym torze linii zasilającej te układy. Ok, powiecie że na każdej takiej cyfrowej kości są małe kondensatorki odsprzęgające … No cóż. Niektórym to wystarcza.

W dalszej części artykułu będę odnosił się do torów zasilania. Gdziekolwiek użyję takiego skrótu myślowego – należy pamiętać, iż mówimy o parze symetrycznych linii zasilających: zapewniających symetryczne napięcie: linia +5 VDC, linia wspólnej masy, oraz linia zasilania -5VDC. Potraktujmy taki tryplet po prostu jako “tor zasilania”.

Wyobraźcie sobie następujący scenariusz. Korporacyjny dział finansów orzeka, iż należy … w ramach pozycjonowania niniejszego produktu …. dokonać znacznych oszczędności …

Zaoszczędzimy 50 groszy poprzez zmniejszenie liczby użytych mostków prostowniczych o sztuk: jeden, poprzez uwspólnienie torów zasilania (analog / cyfra).
Zaoszczędzimy 4 złote poprzez zmniejszenia ilości kondensatorów filtrujących stosowanych w torach zasilania (teraz już przecież mamy jeden wspólny dla analog / cyfra) …
Zaoszczędzimy parę złotych na kosztach transformatora zasilającego, poprzez zamówienie wersji z pojedynczym uzwojeniem wtórnym.

Efektem tych oszczędności, jest to, iż urządzenie “fabryczne” DCD 1450A-R miało:

  • Jeden i ten sam transformator, oraz jedno i to samo, wspólne uzwojenie, które zasila analogowy tor zasilania przetwornika DAC, tor cyfrowy przetwornika DAC, tor wszelkich innych układów cyfrowych, tor zasilania scalaka odpowiedzialnego za generowanie precyzyjnego pokładowego referencyjnego sygnału zegarowego, słowem – bogate spektrum wszelkich innych, mocno hałasujących układów cyfrowych. Co więcej: to samo uzwojenie służy do zasilania analogowych układów operacyjnych pracujących jako wyjściowy bufor oraz wzmacniacz sygnału użytkowego wyprowadzanego wprost na gniazda RCA na obudowie. Nie trzeba być Einstein’em, aby intuicyjnie wyczuwać, że HEY! Coś tutaj jest mocno nie tak.
  • Innym skutkiem tych niefrasobliwych oszczędności czy też optymalizacji, (jak zwał, tak zwał) jest fakt, iż oprócz samego uzwojenia wtórnego trafa, “uwspólnione” zostały również ( o zgrozo! ) prostownik, kondensatory filtra wygładzającego napięcie zasilania. Spójrzcie dokładnie na schemat. Te same kondensatory filtra obsługują zarówno tor analogowy, jak i tor cyfrowego zasilania DAC . Komentarz – jak wyżej (coś tutaj jest mocno nie tak jak być powinno).

Powiecie, OK, przesadzam. Są przecież jeszcze osobne zestawy stabilizatorów napięcia, na które się ‘rozwidlamy’ z tych głównych kondensatorów filtrujących, albowiem z tego miejsca (tych centralnych kondensatorów) rozwidlają się ścieżki zasilania analogowego oraz cyfrowego. Jest osobny zestaw regulatorów napięcia dla toru zasilania cyfrowego, oraz oddzielny dla toru zasilania analogowego. Że taka “separacja” na poziomie odrębnych stabilizatorów jest wystarczająca dla “oddzielenia” podsystemu “czystego” zasilania analogowego, wykorzystywanego do zasilania analogowej części DAC i (tanich) wzmacniaczy operacyjnych, od “hałaśliwego” toru zasilania domeny cyfrowej.

Nie prawda.

Regulatory napięcia to są dość wredne ustrojstwa, o właściwościach czasem nie tak do końca rozumianych. Mamy inklinację, tendencję, do traktowania ich jako wyidealizowane czarne skrzynki, do których wrzucamy byle co na wejście, a uzyskamy złoto na wyjściu. Śmieciowate napięcie na wejściu, stablilne napięcie na wyjściu. No i tutaj muszę Was trochę rozczarować. O ile powyższe to jest zgrubsza prawdę, przy stosunkowo niskich częstotliwościach zakłóceń i tętnień (regulator “nadąża” za korygowaniem takich zakłóceń, a więc jest w miarę skuteczny pod względem zapewnienia stabilizacji i “oddzielenia” wyjścia regulatora od zakłóceń na wejściu, i ta izolacja działa całkiem nieźle w OBU kierunkach), o tyle przy częstotliwościach wyższych, w miarę, jak zaczynamy obserwować zachowanie regulatora wobec zadania filtrowania i separowania zakłóceń o wyższych częstotliwościach, to ze zgrozą stwierdzimy, iż regulator “traci” swoją zdolność wytłumiania takich zakłóceń. Utrata tej zdolności następuje płynnie w miarę częstotliwości zakłóceń, aż dochodzimy do pewnego momentu, gdzie sam regulator staje się zupełnie przeźroczysty i bezużyteczny. Cały hałas przechodzi przez niego jak przez dziurawe sito. W obu kierunkach. Zapytacie, dlaczego tak się dzieje? Ależ to proste: każdy regulator bazuje na “stwierdzeniu” zaistnienia błędu na wyjściu, a następnie podaje w ramach pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego informację o tym błędzie na swój element sterujący, który ma to skorygować. Problem tkwi ino w tym, że na taką reakcję potrzeba …. czasu. Ta korekta nie następuje natychmiast, lecz po jakimś minimalnym czasie zwłoki, związanej z “propagacją” sygnału błędu w ramach wewnętrznych struktur regulatora. W miarę, jak częstotliwość zakłócenia, hałasu, staje się coraz wyższa, dochodzimy do sytuacji w której czas trwania cyklu zakłócenia staje się porównywalny z czasem niezbędnym dla przekazania informacji o błędzie, jaki zaistniał na wyjściu regulatora, powiększonym o czas niezbędny ku temu, aby ten element sterującego miał szansę zareagować. W tym momencie regulator staje się nieporadny jak małe dziecko.

Tymczasem zakłócenia, takie jak są wytwarzane przez wiele, pracujących niezależnie od siebie układów cyfrowych, które są zasilane ze wspólnego toru zasilania cyfrowego urządzenia mają dość szerokie spektrum częstotliwości zakłóceń, a ich wyższe harmoniczne przenikają przez nasz nieporadny regulator jak przez dziurawe sito….

I wierzcie mi, te szybko przełączające się układy cyfrowe, dbające o ładne, strome, deterministyczne i precyzyjne zbocza generowanych synałów cyfrowych, przy okazji ich “produkowania” – produkują przy okazji wielce nieustalone stany obciążenia wobec zasilacza. Modulują linie cyfrowego toru zasilania zakłóceniami, które mają naprawdę paskudne harmoniczne. A jest ich tym więcej, im więcej takich cyfrowych scalaków, oraz im lepszej jakości cygnały cyfrowe są przez nie produkowane. Harmonicze sygnału impulsowego, o prawie “pionowej” krawędzi w chwili zmiany stanu z logicznego “0″ na logiczne “1″ sięgają bardzo wysoko w paśmie częstotliwości. Zupełnie spokojnie wchodzą one w obszar tych częstotliwości, przy których regulator napięcia staje się zupełnie bazradny. Zakłócenia te przenikają przez niego, przeskakują wręcz, praktycznie nie wytłumione, i idą dalej, a mianowicie idą tam, gdzie chcą. Idą do analogowego toru zasilania. Dlaczego? Bo mogą !

Być może, ale tylko być może, gdyby księgowy nie zarządził tej dodatkowej oszczędności w wysokości jednej złotówki, jaką należało było wydatkować na ta malutkie kondensatorki polipropylenowe, przeciwzakłóceniowe, kondensatory bocznikujące, które są przewidziane jako równoległe dodatki do każdego z istotnych kondensatorów elektrolitycznych, gdyby pozwolił zastosować dobrej jakości polipropylen lub polistyren, gdzieś tak o wartościach powiedzmy 0,1 uF, to ten szum cyfrowy nie przenikał by już tak swobodnie i w takich ogromnych ilości z domeny cyfrowej do domeny analogowej. ….

Ale niestety, poczynikli oszczędność tej przysłowiowej złotówki. Pojedynczego dolara. Pytacie skąd wiem ? To proste. Wystarczy spojrzeć na płytkę drukowaną siedzącą w tym urządzeniu. W tej dumnej wersji, takiej jak go dostajecie z fabryki. No i widać, że inżynierowie dokonali desperackiego wysiłku, i próbowali wykazać się należytą starannością. Mają nawet zaprojektowaną tą płytkę drukowaną w taki sposób, aby te kondensatory tam umieścić. Te małe kondensatory przeciwzakłóceniowe, po 10 ~20 groszy za sztukę. Ale niestety, ktoś powiedział “Zgody BRAK”. Nie będziemy wydatkować tego dodatkowego dolara. Skąd wiemy ? Bo widzimy, że na płytce drukowanej tych elementów po prostu brakuje. Są przewidziane pod nie miejsca. Ba! One są nawet narysowane, farbką namalowane, oznaczone ładnie jako C takie czy inne. Wszystko jest pod nie przygotowane / gotowe. A ino samych elementów …. brakuje.

Tak więc, … Jak możemy poradzić sobie z wyzwaniami, jak opisano powyżej? Możemy to zrobić na dwa sposoby.

Najprostszą rzeczą, jaką możemy wykonać, to jest dokonać inwestycji o wartości, powiedzmy, dziesięciu złotych polskich. Zakupić jeden dodatkowy mostek prostowniczy, dwa dodatkowe elektrolityczny, garść tych kondensatorków odkłócających MKP 0,1 uF/63, np. firmy Wima, a następnie podczepiś się wprost pod istniejący transformator, pod to wtórne uzwojenie co jest i możemy go użyć (czyli niejako samo uzwojenie pozostałoby wspólne dla części analogowej oraz cyfrowej, natomiast tuż za uzwojeniem byśmy już te dwa światy od siebie odseparowali) … zrobić mały mały prostownik / filtr zasilania, zupełnie odrębny, zapewnić w miarę czyste zasilanie dla tych istniejących regulatorów toru zasilania analogowego poprzez stworzenie osobnego toru mostka prostowniczego i osobnego filtra zasilania analogowego. Dzięki temu uzyskalibyśmy jako taką separację sekcji analogowych od hałaśliwej domeny cyfrowej. Każdy z tych dwóch światów miałby swoje odrębne zestawy filtrów i kondensatorów filtrujących. To moglibyśmy zrobić, i spocząć na laurach. Efekt byłby zacny, temat – pozamiatany. Łatwizna. \

Ale … skoro i tak już będziemy pruć te bebechy i wykonywać dość istotną ingerencję w te trzewia, będziemy ciąć ścieżki, wpinać się z kukułczym jajkiem tu czy tam, dopinać własne filtry … no to już niby czemu nie mięlibyśmy pojechać po całości i zrobić to zupełnie porządnie ? Tak bardziej “ekstremistycznie?

No i tak właśnie dokładnie zrobiliśmy. Na czwartym rysunku pokazne jest miejsce, gdzie w ramach płytki filtrów zasilania Denon’a dokonaliśmy oddzielenia (amputacji raczej) ścieżek prowadzących ze standardowego (fabrycznego) bloku “centralnych kondensatorów filtrujących” w kierunku toru zasilania analogowego. Proszę sobie wyobrazić to wielkie rozgałęzienie “Y”, z którego jedno z ramion tego “Y” jest po prostu amputowane. Cały tor zasilania analogowego, wraz ze znajdującymi się w nim regulatorami +/- 5VDC, zostaje odcięty od źródła zasilania.

Na tych “centralnych kondensatorach filtrujących” Denona pozostawiamy teraz jedynie całość istniejącej domeny cyfrowej. Natomiast analogówkę – zrobimy zupełnie niezależną. Zupełnie od nowa. Zupełnie sami.

Musimy zatem dostarczyć do Denon’a DCD 1450A całkowicie niezależne zasilanie, symetryczne, + / – 9VDC, wygenerowane z oddzielnego TRAFA, z odzielnego kompletu prostowników, z zupełnie oddzielnych filtrów zasilania, wreszcie z zupełnie oddzielnych pre-regulatorów +/- 9V. \

To wszystko będzie nowym wytworem i nie będzie miało absolutnie NIC wspólnego z tym co już istnieje w urządzeniu fabrycznym. Jak tego dokonać? Po prostu budujemy całkowicie niezależny, czysty i cichy, analogowy zasilacz +/- 9VDC.

Ok, więc na zdjęciu powyżej, możemy dokładnie rozpoznać (zaznaczono kolorem czerwonym) miejsce, do którego musimy “wstrzyknąć” nasze niezależne zewnętrzne linie zasilania analogowego. Niech czysta moc będzie z nami ! Z zupełnie innego świata. Musimy ją zbudować. Oczywiście tutaj wyobrażacie sobie minę mojego kolegi, który raczej niewiele miał wcześniej wspólnego z elektroniką dłubaną, a tutaj raptem się dowiaduje, że bagatela stabilizowany zasilacz ma samodzielnie zbudować.

“No ale jak to ma wyglądać ? ” Cóż, to było główne pytanie mojego kolegi, gdy tylko się o tym dowiedział. A mieszka kilkaset kilometrów ode mnie, praktycznie nigdy się na oczy nie widzieliśmy. Tym bardziej nigdy na oczy nie widziałem tego jego odtwarzacza.

No i teraz to ja mam dylemat. Jeżeli wyślę mu “gotowca” – rozrysowany gotowy schemat i poproszę go, aby go samodzielnie zbudował, to jest ryzyko, iż będzie go budować bez jakiegokolwiek zrozumienia, bez pogłębionej analizy, jak to właściwie działa. A z tym się wiąże wielkie ryzyko, że coś schrzani, pokrzyżuje, odwrotnie podłączy, i nieszczęście gotowe – usmaży skądinąd bardzo sympatycznego Denon’a.

Z tego właśnie powodu, ze względu na bezpieczeństwo samego urządzenia, tego odtwarzacza CD, postanowiłem go trochę przycisnąć i przeczołgać. Złożyłem mu propozycję nie do odrzucenia, a mianowicie taką, iż sam zaprojektuje swój własny zasilacz. Tak, wybrałem tą drugą opcję, gdyż w trakcie tego jak dla niego bolesnego procesu – będę mógł kontrolować sytuację, weryfikować poziom zrozumienia tematu, i oceniać ryzyko sukcesu bądź porażki.

Po kilku rundach przesyłanych odręcznych rysunków, błędów, poprawek i weryfikacji, intensywnych dyskusji, moj początkujący w elektronice przyjaciel przysłał mi ostateczną wersję prawidłowo zaprojektowanego i odrutowanego zasilacza. Ten rysunek znajdziecie poniżej.

Tutaj prośba: proszę się nie śmiać, a raczej docenić odwagę człowieka, który to robił nie mając ani lokalnego wsparcia na miejscu, ani zbyt wielkiego pojęcia w temacie. Konstrukcja, którą prezentuję w formie specyficznej grafiki na rysunku poniżej, jest, proszę pamiętać, konstrukcją, która bije na głowę oryginalny design rodem z Denona. Bije to, co jest w ramach fabrycznego wnętrza fabrycznego denona, o głowę, i to jeszcze z dużym zapasem.

Więc zanim się uśmiejecie, to prszę mieć wzgląd, iż człowiek w ogóle nie siedzi w elektronice. A przynajmniej wtedy jeszcze nie siedział.

Na koniec wykonamy operację wszczepienia naszego obcego tworu, poprzez doprowadzenie naszych linii zasilanie +9VDC, Masy oraz -9VDC, w miejsce tego naszego okaleczonego rozwidlenia “Y”. wpuszczamy w charakterze kukułczego jaja zasilanie dla toru analogowego – dokładnie w miejscu, gdzie ten tor analogowy uprzednio “amputowaliśmy”.

Niektóre ze zdjęć poniżej pokazują rzeczywisty moduł DIY – ten “obcy twór” który został całkowicie samodzielnie stworzony przez człowieka, który nigdy wcześniej na poważnie nie trzymał lutownicy w ręku. Tak oto jest to wszystko zamontowane, widać jak ładnie zostało wpasowane w wolną przestrzeń jaka jest dostępna w ramach urządzenia …

Niezależny analogowy moduł zasilający jest przymocowany do tylnej ściany urządzenia …

Jak widać, moduł noszący wszelkie atrybuty DIY, jest sprytnie zintegrowany ze swoim odrębnym transformatorem typu E-I. Ten z kolei ma swoją ramkę montażową i dwa otworki pod śruby. Te śruby zostały wykorzystywane do zamocowania zarówno samego transformatora, jak i całego towarzyszącego mu modułu filtrów i zasilania, które są do tego trafa na sztywno przymocowane. Pomysłowe, muszę przyznać. Dwa otwory wywiercone w obudowie, na tynej ściance urządzenia.

Zapewne zwróciliście też uwagę, na fotkach, iż z pierwotnej lokalizacji, kolega przeniósł oryginalny transformator Denona (teraz przymocowany w lewym rogu tylnej ścianki obudowy), a obok tego firmowego transformatora Denon jest ten dodatkowy moduł transformatora i zasilacza DIY, tuż obok, w centralnej części tylnej ściany urządzenia. Natomiast w to miejsce, które się zwolniło po przenosinach oryginalnego transformatora Denon, w to miejsce został wpasowany dość znacznych rozmiarów, moduł zasilania analogowego bufora lampowego. Na parterze znajduje się toroid zasilający (czyli już trzecie trafo!) dedykowany do zasilania bufora lampowego, a nad nim znajduje się mój moduł filtra zasilania wysokiego napięcia pod te lampowe bufory analogowe, co zostały później doinstalowane (te po prawej stronie urządzenia).

Aha, tak przy okazji, czy wspominałem już o problemie fizycznego braku miejsca w obudowie ?

O generalnie panującym tłoku, oraz o problemach związanych z wolną przestrzenią, jaką można wykorzystać dla zamocowania wszystkich naszych ponadnormatywnych dodatków ?

Prawdopodobnie zauważyliście już wcześniej, że toroidalny transformator, ten dla lampowej sekcji analogowej, został zamocowany na spodzie, “pod” modułem lampowego prostownika oraz filtra zasilania wysokiego napięcia, zintegrowanego z prostownikiem żarzenia oraz filtracją napięcia żarzenia, która została umieszczona nad tym toroidem.

Prawdopodobnie również zauważyliście, że miejsce to było wcześniej “zajęte” przez pierwotny transformator sieciowy DENON, który niestety musiał zostać przeniesiony z tego miejsca. Został on wpasowany, jak sygnalizowałem wcześniej, w tylny lewy róg na tylnej ściance urządzenia. To było jedyne miejsce, gdzie można go było upchnąć. Dość ciasno tam teraz się zrobiło.

Bez względu na ograniczoną ilość miejsca, widać dość wyraźnie, że całe urządzenie jest wyraźnie podzielone na dwa funkcjonalnie odrębne obszary geograficzne: część “brudna”, czyli zasilacze, prostowniki i filtry, po jego lewej stronie. Tam są upakowane wszystkie aspekty “zasilania”. Natomiast po prawej stronie urządznia, znajduje sie strefa “czysta”. Strefa zawierająca elektronikę przeznaczoną dla przetwarzania sygnałów. Zorganizowaliśmy również sam montaż, proces doposażania urządzenia w te nasze dodatkowe elementy w taki sposób, aby ten ogólny podział funkcyjny pozostał zachowany.

Słowo musi być powiedziane o buforze lampowym. Sama “topologia” tego układu została zaproponowana, lub narzucona raczej, przez mojego kolegę, więc specjalnie z tym nie zamierzałem dyskutować. Typowa konfiguracja Wspólna-Katoda, a potem Wspólna Anoda, czyli pierwszy stopień który robi za wzmacniacz napięciowy, a drugi pełni rolę wtórnika katodowego, czy też translatora impedancji, który zapewnia w miarę niską i bezproblemową impedancję wyjściową z tego stopnia.

Słowem, bardzo prosta, klasyczna wręcz konfiguracja stopnia lampowego, po jednej szklanej bańce na kanał, zasilana z dość niskiego napięcia anodowego, bo raptem ze 170VDC, bez jakiejkowiek stabilizacji wysokiego napięcia, natomiast zadbałem o to, aby to napięcie było solidnie odfiltrowane. za pomocą bardzo solidnych i pojemnych kondensatorów w ramach filtra CRCRC. Moje dwie ulubione zasady miały zastosowanie tutaj: zasada brutalnej siły oraz zasada Keep-It-Simple-and-Stupid ( KISS: czyli proste i durne ). Wbrew pozorom, opłaca się czasami po prostu nie komplikować układów. Dzięki temu mają mniej finezji, ale również i mniej elementów, które mogą nawalić, zepsuć się czy wybuchnąć. Z racji na psychicznie odjechany charakter sumarycznej pojemności tych kondensatorów, musiałem dodać sprytny układ z przekaźnikiem, który natychmiast “zdejmuje” napięcie anodowe z lamp w razie zaniku zasilania (wyłączenie), i przekierowywuje ich energię mna obwód rozładowywania. Być może kiedyś to uratuje komuś życie. Po wyłączeniu urządzenia, kotwica przekażnika opada i przekierowywuje całą energię zgromadzoną w tych gigantycznych kondenastorach (dual mono: 2 x 4500 uF / 250 V), poprzez rezystory mocy do masy. Dzięki temu zabiegowi urządzenie staje się bezpieczne w niecałe 2 minuty po odłączeniu od gniazda zasilającego.

Jeśli chodzi o zastosowane lampy, to preferencja właściciela padła na lampki typu Bungle Boy. Zapewniają one jakość dźwięku, która podoba się mojemu przyjacielowi.

Zaiste, trochę już słuchał tego urządzenia, no i przerolował kilka różnych rodzajów lamp typu E88CC oraz ich odpowiedników, … ale wciąż powracał do starych sprawdzonych Bungle Boy.

Jeśli chodzi o moje osobiste preferencje układowe, to obstawałem przy zastosowaniu zupełnie innej topologii jako stopień wyjściowego bufora lampowego. Obstawiałem topologię SRPP, na specjalnie dobranej do tego lampie. SRPP jest wymagające jeśli chodzi o pewne aspekty parametrów obciążenia – sprawy związane z wzajemną grą, jaka się rozgrywa pomiędzy impedancją wyjściową SRPP i jej interakcji z faktycznym “obciążeniem”. Układ może popadać w kłopoty, gdy ta impedancja obciążenia staje się nieprzyzwoicie niska. Natomiast warto w tym momencie z całą stanowczością stwierdzić, iż jest to topologia która zapewnia wysoki stopień liniowości, spektakularną wręcz szerokość pasma przenoszenia, praktycznie aż pod bardzo wysokie częstotliwości, rzędu megahertzów nawet, pozostawiając wszystkie inne znane topologie daleko daleko w tyle. \

Na zdjęciach poniżej widać, że stopnie lampowe są zamontowane po prawej stronie urządzenia, W strefie “cichej”. Z boku, po prawej stronie, z dala od dużych prądowych obwodów zasilania. Moduły lampowe są zamontowane na grubym kawałku płaskownika, stanowiącego przegrodę, ścianę, pomiędzy strefą cichą oraz strefą brudną. Ten ślusarski wyczyn został specjalnie przygotowany właśnie z tą myślą przez mojego kolegę. Ścianka ta doskonale spełnia rolę ekranu, który izoluje lampy od zakłóceń znajdujących się w powietrzu po lewej stronie ścianki.

Jeśli chodzi o kwestię tak wysoce drażliwą światopoglądowo, jak kondensatory wyjściowe bufora lampowego, to pozostawiłem ten aspekt całkowicie do decyzji mojego kolegi i jego osobistym preferencjom. Albowiem sporo tutaj zależy od osobistych upodobań. Dla kompletności produktu / modułu, zapewniłem mu przyzwoitą mieszankę równolegle podłączonych: ERO Roederstein, MKP, seria 1839, około 4,7 uF; po-wojskowych telpodów typu papier-w-oleju, obudowanych jak mały czołg, około 1uF; dodatkowo zostały one uzupełnione kondensatorem typu Jantzen Superior Z-Cap (seria czerwona), coś w okolicach 2,2 uF. Dalsze losy kwestii kondensatorologicznej pozostają mi nieznane – wiem tylko że były intensywnie rolowane, ale na czym ostatecznie staneło – z ręką na sercu – po prostu nie wiem.

Aha, tak przy okazji. Skoro mamy alternatywny tor analogowy wykonany na lampach, to musieliśmy oczywiście gdzies ukraść ten sygnał, jaki mu podamy na obwody wejściowe. \

Ukradliśmy go bezpośrednio z wyjścia kości DAC. A że są to akurat kości typu PCM1702P-L, czyli kości o wyjściach prądowych, więc musieliśmy odłączyć wszelkie inne odbiorniki, typu wzmacniacze operacyjne itp., tak aby one nie podkradały nam sygnału. Całkowita amputacja krzemowego toru analogowego. Sygnał prądowy z wyjść kości DAC został skierowany na rezystory pasywnej konwersji prąd ==>> napięcie. Sama konwersja odbywa się na specjalnych rezystorach konwersji, o najwyższej jakości. Rezystorach, które kolega samodzielnie wyprodukował specjalnie w tym celu.

Jeśli chcesz wysokiej jakości rezystory, trzeba zrobić je samodzielnie. Nie wnikając w szczegóły, powiem jedynie iż grafitowy pręt o dość dużym przekroju poprzecznym wykazuje się niską gęstością płynącego przezeń prądu poprzecznego, niskim poziomem hałasu, oraz niską indukcyjnością własną. Więcej szczegółów na ten temat dowiecie się w Waszym osiedlowym sklepie papierniczym.

Rezystor grafitowy firmy KOH-I-NOOR cechuje się bardzo niską indukcyjnością, ze względu na fakt, że jest to prosty kawałek pręta, bez jakichkolwiek “zwojów” zwojów nacinanych na jego powierzchni, czy też podobnych głupot. Przewodzi całą swoją masą, a nie jakimś satyrycznie napylonym zwojem wyciętym na powierzchni cylindrycznego izolatora z kamionki. Jego masa jest na tyle duża, iż jest on niezwykle kompetentny z zakresie obsługi nawet nieco większych mocy. (nawet dużych mocy, tak dokładniej to ujmując). Tutaj nie trzeba dużej mocy, ale musimy zapewnić sobie komfort stałej temperatury rezystora, temperatury, która nie zmienia się w rytm gitary basowej, na przykład. Warto też powiedzieć, że grafit to węgiel, czyli dość bliski przyjaciel utopijnego ciała “doskonale czarnego”. A co najważniejsze, jeśli z jakiegoś powodu zrezygnujecie ze stosowania tego opornika – to na pewno się nie zmarnuje. Oddacie go dziecku. Przyda mu się na zajęcia plastyczne.

Jeśli mieszkasz w Czechach, to jesteś bardzo szczęśliwą osobą, bo masz zakład produkcyjny dosłownie pod nosem. Zakład produkujący te wysokiej jakości pręty grafitowe tuż pod ręką, więc są one w ciągłej podaży, w obfitości i dostępne w bardzo rozsądnych cenach.

Poniższy diagram pokazuje dokładnie miejsce, z którego kradniemy sygnał z kości DAC, a także miejsce, w którym nastąpiło odcięcie (samurajskim mieczem) całego tego krzemowego badziewia, co tam dalej zostało zamieszczone, czyli tych wzmacniaczy operacyjnych, które psuły dźwięk, zanim jeszcze miał szansę dotrzeć i ujrzeć światło słoneczne poprzez wyjścia czinch / RCA.

Warto może napisać kilka słów na temat “jakości” fabrycznych kondensatorów elektrolitycznych.

W pewnym sensie były to komponenty, które wzbudzały moją podejrzliwość, tak jak na nie patrzyłem na fotkach. Postrzegane były jako potencjalni winowajcy, jako jedna z przyczyn dla których dźwięk “fabryczny” brzmiał tak, jak brzmiał. Większość tych elektrolitów w Denonie, szczególności tych w torach zasilania cyfrowego i analogowego w okolicach kości DAC została zastąpiona czymś w miarę poprawnym, czy może nawet solidnym, czyli przez ELNA Silmic. Właśnie celem zapewnienia sobie poczucia lepszego komfortu. Poza tym, wszystkie istotne kondensatory elektrolityczne zostały doposażone o te brakujące maluchy odsprzęgające, w postaci tych małych czerwonych WIMA MKS, MKS2 lub MKS4, foliowe kondensatory polistyrenowe. Małe wartości, coś jak w zakresie 10nF ~ 100nF. Można je łatwo zmieścić z tyłu pod laminatem, nadlutowane wprost na nogi tych powymienianych elektrolitów, czyli do nóg naszych nowych kondensatorów elektrolitycznych ELNA Silmic, wstawione w miejsce tych “innych” co tam uprzednio były. Mój przyjaciel celowo przycinał ich końcówki z zapasem, jako ciut dłuższe, aby uzyskać komfortowe “słupki lutownicze”, do których bezpośrednio można było wygodnie dolutować te czerwone maluchy WIMA po stronie druku. Małe, ale jare. Te małe czerwone WIMA, stanowią niejako dodatki do tych wielkich Elna Silmic Kondensatorów elektrolitycznych. W tandemie, pracując razem, tworzą one coś na kształt Super-Kondensatora, o doskonałych właściwościach częstotliwościowych. Taki tandem jest zdolny skutecznie odfiltrowywać zakłócenia wskroś bardzo szerokiego pasma częstotliwości, pasma daleko wykraczającego poza pasmo słyszalne. Ogólny rezultat tego działania jest taki, iż cały podsystem zasilania jest bardziej wyciszony względem tego, co było dawniej.

W tym miejscu należy może wyjaśnić, iż kondenatory filtra – kondensatorami filtra, natomiast prawda jest taka, iż jest bardzo dobrą praktyką, aby odsprzęgać KAŻDY POJEDYNCZY układ scalony, cyfrowy w szczególności, dolutowując takie bypass maluchy kondensatory foliowe wprost do nóżek zasilania tego konkretnego scalaka. Najlepiej takie małe Wima – wprost do nóg układu scalonego od strony laminatu miedzianego. Kondy łączymi z nogą “+” zasilania scalaka, oraz z nogą “-”, czyli masą, ale również bezpośrednio nogą scalaka. Długość tych połączeń powinna być jak najkrótsza, idealnie nie więcej jak 2 milimetry.

Z innych tematów, jake “można” by ugryźć … to jest temat “JITTER”. …

Jeśli chodzi o “Jitter”, to zadecydowaliśmy (z wielkim bólem) iż jest to mimo wszystko pierwsza aż tak wielka ingerencja – bądź co bądź jeszcze niedoświadczonego – kolegi, który jest o kilkaset kilometrów oddalonego ode mnie. Postanowiliśmy nie ruszać tematu wymiany kwarcu, czy też dodawania zewnętrznego zegara. Po prostu ryzyko zbyt duże, jak na moje oko. Celem jest uzyskać lepiej grające urządzenie. Nie jest natomiast celem uzyskanie martwego urządzenia.

Jako że jest to z definicji projekt dla “początkującego” – zadecydowaliśmy nie dodawać żadnych zewnętrznych modułów zegarowych. Jednak, skoncentrowaliśmy się na tym, co można w miarę bezpiecznie zrobić, a przy okazji poprawić ewentualne aspekty związane z JITTER.

Jest sobie w naszym Denon’ie taki jeden układ scalony, do którego jest przymocowany kwarc. Ten układ, kontroluje sposób, w jaki ten kwarc jest pobudzany do drgań. A kwarc ten decyduje o stabilności sygnału zegarowego, jaki jest rozsyłany wskroś całego urządzenia, służy całej domenie cyfrowej naszego odtwarzacza DENON DCD1450A-R. Jakość parametrów pracy tego kwarcu jest kluczowa dla jakości i stabilności zegara.

W ramach tego, co można było zrobić, zmieniliśmy małe, słabe, cherlawo wyglądające kwarcątko, na taką wielką, starą ale jarą, wielką krowę kwarc, taki które Łukasz Fikus nawet zalecał nie tak dawno temu i stosował we własnych konstrukcjach: a mianowicie stary dobry polski kwarc z OMIG’u. One są WIELKIE. Wielkie jak stodoła. Ze starych dobrych czasów. Ale za to są również dobre. Wysoce stabilne. Co oprócz tego można jeszcze zrobić ?

Sporo. Otóż można zapewnić maksymalnie wielki komfort w zakresie warunków pracy dla kości, która decyduje o tym, jak ten kwarc drga. Kość ta stała się naszym oczkiem w głowie, pupilkiem, obiektem szczególnej staranności w zakresie odsprzęgania. odsprzęgania posuniętego do granic absurdu. Ze szczególnym uzwzględnieniem zapewnienia starannego odsprzęgania dla częstotliwości idących nawet w dziesiątki megahertzów. Dość powiedzieć, iż w systemie dekadowym zastosowaliśmy tutaj cały sznurek foliowych kondensatorów o szerokim spektrum pojemności, te najmniejsze wprost na głowie scalaka, te nieco większe – tuż obok, potem dodatkowo jeszcze dobrej jakości i dekadowo dobrane / i przewymiarowane / elektrolity.

Na innych zdjęciach, poniżej, można zobaczyć jeszcze kilka innych aspektów tego naszego projektu:

Widok od przodu przodu urządzenia. Widać, że te jego wnętrzności już się prawie przelewają górą – napakowane na ostry wcisk pod górną pokrywę urządzenia. Widać ogranicznoność dostępnej wolnej przestrzeni i wysiłki zmierzające do wykorzystania każdego wolnego centymetra sześciennego, na potrzeby DIY.

“Collage” – To jest grafika z koncepcyjną reprezentacją sumy wszystkich zmian, tych najważniejszych rzeczy, jakie zostały zmodyfikowane w urządzeniu.

“Op-ampy” – widać miejsca, z których kradniemy sygnał….

“Widok z tyłu” – widoczne dwa dodatkowo wywiercone otwory z tyłu. Dwa nowo zamocowane gniazda RCA – wyjścia z DIY sekcji lampowego bufora analogowego …

Dźwięk ….

Tutaj po prostu wypadałoby wkleić, dla Waszej informacji, treść maila, jaki otrzymałem od kolegi, który wtenczas był już po kilku godzinach odsłuchu tego przerobionego Denona.

A w ogóle to miałem Ci napisać jak ten Denon gra. A więc po pierwszej modyfikacji, czyli po wstawieniu lamp zagrało to dwa razy lepiej – pisałem Ci już co się zmieniło, ogólnie poprawa była bardzo duża. Pograł tak tydzień i wymieniłem cześć kondesatorów przy DAC’u na ELNY i dodałem zasilacz 9V, poprawa była od razu słyszalna, ale znacznie mniejsza niż po samej operacji wstawienia lamp. Teraz wymieniłem wszystkie diody, wszystkie kondy w sekcji, nie licząc sekcji cyfrowej, pobocznikowałem w kilku miejscach, odłączyłem opampy no i tyle. Dochodzi do tego jeszcze montaż przestrzenny prawidłowy, czyli dodatkowa ścianka działowa podłączona do masy, odpowiednio skręcone i docięte kable itp. ale to już tylko kosmetyka była. Teorytycznie ta zmiana była najmniejsza w porównaniu do wcześniejszych, spodziewałem się raczej kosmetycznych zmian w dźwięku. Natomiast efekt przeszedł moje oczekiwania – poprawiło się praktycznie wszystko i to w bardzo dużym stopniu: po pierwsze stereofonia – w głąb wszerz, dźwięk odrywa się od głośników i wypełnia cały pokój. Słychać znacznie więcej detali. Np. mam taką płytę nagraną amatorsko gry na gongach – puszczam ją jak chce sprawdzić blachy i wybrzmiewanie, puszczam ją i nagle słyszę, że przed każdym uderzeniem pałeczką w gong słychać tarcie rękawa koszuli o brzuch! Nagranie amatorskie, więc nic w tym dziwnego, że się zarejestrowało, ale nigdy wcześniej tego nie słyszałem. W zasadzie gdyby nie jeden aspekt dźwięku, to nie musiałbym szukać niczego dalej. Niestety o ile średnica jeżeli chodzi o np. przesterowane gitary elektryczne jest super i męski wokal również jest niezły, to damski wokal jest wyjątkowo szorstki, syczący i brudny. Jak tylko wypowiadane jest słowo z literą “s” to od razu rzuca się to w oczy. Ale przede mną jeszcze 90 godzin wygrzewania kondów więc bardzo możliwe, że to się zmieni. Próbowałem na gorąco róznych wariantów, starając się usunąć to syczenie. O dziwo poprawę dało wstawienie Tesli zamias Bugle boyów. Tyle, że tesle są gorsze od bugleboyów pod każdym względem nie licząc tego syczenia (które pewnie maskują tylko). Różnice nie są duże tak szacuje że o 10% są gorsze we wszystkim, o 50% jeśli chodzi o kontrolę basu i tak 30% jeśli chodzi o smaczki, dźwięki z tła, wybrzmienia. Ale na razie siedzą Tesle, suma summarum tak jest lepiej. (basem się nie przejmuję tak bardzo, głównie słucham muzyki typu Dylan/Kaczmarski i klasyka, rocka tylko okazjonalnie, a jeśli już to spokojne King Crimson itp.) Pobawiłem się też chwilę z kondami wyjściowymi (przylutowałem je na 5cm drucikach na czas eksperymentów, więc mogę zmieniać bez rozkręcania czegokolwiek w 10 sekund). Testowałem Jeantzeny jakieś (najgorsze) miflexy (też słabe) i te Twoje w różnych kombinacjach w końcu staneło na 2.2uf ERO samych – tak gra najlepiej.(chyba lepiej grają jeszcze z tymi szarymi, jaśniej i fajniej jest ale wtedy to sssss nie daje życia… ). I jeszcze tak z głupa zmieniłem jeszcze rezystor konwersji na ołówkowy – czapki z głów dla Troelsa – nie zmieniło się w dźwięku nic oprócz usunięcia tego syczenia o 50% :D (bo zmiany lamp i kondów pomogły, ale coś kosztem czegoś, a tu same plusy). Także jak teraz słucham na TESLI kondach ERO i tym ołówku to syczenia nie ma. Jeśli by po wygrzniu była możliwość wrócić do bugleboyów, to w zasadzie chyba nie mam nawet po co kupować tego daca Robertusa ;-)

A co do wygrzewania to jestem bardzo ciekawy, czemu nie licząc tego syczenia, wszystko tak fajnie zagrało od kopa – bo w moim lampmiaku przez pierwsze dwa tygodnie grało jak radyjko z targu za 35zł a basu ni było w ogóle (nawet już rozmawiałem z dystybutorem o reklamacji). Bezbasie było tak wielkie, że nawet membrany w głośniku się nie ruszały nawet jak dałem na 15 godzinę. A po dwóch tygodniach się rozgrzało wszystko to membrany zaczęły się wyraźnie wychylać i bass też się pojawił. To taki naoczny dowód dla tych którzy twierdzą, że wygrzewanie kondów to przyzwyczajanie się ucha do nowego dźwięku.

(3 godziny mijają) …

“Wow!” … krzyczy do telefonu. Udało mi się pozbyć tych “sssybilantów” – głosek syczących, syczenia. Okazało się, że problem nie był w odtwarzaczu Denon, (no, … częściowo), ale w zupełnie innym miejscu – a mianowicie w prostowniku wysokiego napięcia mojego wzmacniacza lampowego. Po zastosowaniu tych wysokonapięciowych kondensatorów odkłócających, równolegle do każdej diody z mostka prostowniczego – problem całkowicie zniknął !!!

Ja po prostu zapomniałem załatwić tę sprawę, choć zasygnalizowałeś mi to gdzieś po drodze. Podobny zabieg został natychmiast stosownie przeprowadzony na mostku diodowym we wnętrzu Denona (wszystkie możliwe prostowniki) … i problem po prostu zniknął.

Na rysunkach widać jest takie małe czerwone WIMA kondensatorki nadlutowane wprost na szczytach wszystkich diod.\

Tak więc kolega wraca teraz do swoich ukochanych lampek Bungle Boy i wydaje mi się, że będą teraz żyli ze sobą długo i szczęśliwie … przynajmniej do kolejnego ataku “Audiophilia Nervosis”

{{ obrazki może jeszcze kiedyś wkleję, na razie już mam dość tego pisania. W razie czego – są do wglądu na równoległym “angielskojęzycznym” artykule dotyczącym tego samego Denon’a DCD 1450A-R) }}

Pozdrawiam,

zjj_wwa

Hiend-audio, audio-hiend, diy-hi-fi, hi-fi-diy, audio, DIY, hiend, HiEnd, diy, hi-end, Hifi, HiFi, Hi-Fi, amp, amplifier, Amplifier, amplifiers, amps, analogowy, CD, DAC, digital Do-It-Yourself, Hi-End, hifi, hi-fi, kolumny, lampy, loudspeaker, Loudspeakers, music, napęd, odtwarzacz, player, preamp, preamplifier, przedwzmacniacz, reproduction, stereo, wzmacniacz, wzmacniacze, Amplifiers, Amps, analog, analogowo-cyfrowy, converter, cyfrowa, cyfrowe, cyfrowy, elektroda, elektrody, głośnik, głośnika, głośnikami, głośnikowe, głośnikowy, kolumna, lampowe, lampowy, listen, listening, muzyce, muzyka, muzykę, odtwarzanie, Op-Amp, Op-amps, Preamp, Preamplifier, preamplifiers, preamps, przedwzmacniacza, przedwzmacniacze, Przedwzmacniaczy signal, signal-path, speaker, speakers, sygnał, sygnały, system, valve, video, Wzmacniacz, wzmacniacza, wzmacniaczy, Yourself, analogowa, analogowe, analogowo, Audio, conversion, converters, diode, Diode, elektrod, elektrodach, elektrodami, głośnikach, głośniki, głośnikiem, głośnikom, głośników, głośnikowych, głośnikowymi, interconnect, kolumn, kolumną, kolumnach, konwerter, krzem, krzemowa, lamp, lampa, lampowa, MKP, MKT, muzyką, muzyki, op-amp, Opamps, pentod, pentoda, pentode, pentody, Preamplifiers, przewód, przewody, silicon, Stereo, sygnale, sygnałem, sygnałowi, sygnału, tranzystory, trioda, triode, Triody tube, tubes, valves, Wzmacniacze, ADC, Analogowo-Cyfrowy, Analogowy, cable, cables, dioda, electrolytic, elektrodą elektrodzie, elektrolit, elektrony, głośnikowa, głośnikowi, głośniku, interconnects, kabel, kable, kondensator, kondensatory, krzemem, krzemie, krzemowy, lampach, lampie, Lampy, Loudspeaker, loudspeakers, Napęd, Odtwarzacz, Opamp, operacyjne, operacyjny, opornik, opornika, oporników path, pentodach, Pentode, pentodom, Player, płytka, Preamps, Przedwzmacniacz, Przedwzmacniacze, Reproduction, resistor, resistors, rezystor, rezystora, Signal, słuchać, słuchanie, transistor, transistors, tranzystor, tranzystora, tranzystorowa, triodą, triodach, triodzie, Tubed, Analog, capacitor, Cyfrowa, Cyfrowe, Cyfrowy, diod, diodach, diody, electron, Elektroda, elektrodom, Elektrody, elektrolita, elektrolity, elektron, elektronami, elektronowe, elektronu, foliowe, foliowy, Głośnik, Głośnika, Głośnikach, Głośnikami, Głośniki, Głośników, Głośnikowe, Głośnikowy, ic, Kolumna, kolumnami, kolumnie, kolumnom, Kolumny, kondensatora, Konwerter, Krzem, krzemowe, Lampowe, Listen, Listening, Muzyce, Muzyka, Muzyką, Odtwarzanie, OpAmp opamp, operacyjnego, operacyjnemu, opornikach, opornikami, oporniki, opornikom, opornikowi, oporniku, PCB, Pentody, Przedwzmacniacza, przedwzmacniaczy, rezystorach, rezystorom, rezystorów, rezystory, ścieżka, Signal-path, Speaker, Speakers, srebrny srebro Sygnał, Sygnały, System, tranzystorem, tranzystorowe, tranzystorowy, triod, triodom, Valve, Video, Wzmacniacza, Wzmacniaczy, Analogowa, Analogowo, Analogowo-cyfrowy, capacitors, diodom, Elektrodach, Elektrodami, elektrolicie, elektrolitów, elektronów, elektronowy, Głośnikiem, Głośnikom, Głośnikowi, Głośnikowych, Głośniku, IC, Kolumn, Kolumną, Kolumnach, Kolumnami, kondensatorów, kondensatorze, krzemowej, krzemowych, krzemu, Lamp, Lampa, Lampowa, Lampowy, Muzykę, Muzyki, Op-amp, OpAmps, Oporniki, Pentod, Pentoda, pentody, pentodzie, polipropylene, polistyrene, Przewód, Przewody, Ścieżką, Ścieżkami, Silicon, Sygnale, Sygnałem, Sygnałowi, Sygnału, trace, Trioda, Triode, triody, Tube, Tubes, Valves, Cable, Cables, Dioda, Diody, diodzie, Electrolytic, Elektrod, Elektrodą Elektrodzie, Elektrolicie, Elektrolit, Elektrolita, elektrolitami, elektrolitowi, Głośnikowa, Kabel, Kable, kondensatorami, kondensatorem, kondensatorom, kondensatorowi, Kondensatory, Krzemem, Krzemie, Krzemowa, Lampach, Lampie, Operacyjne, Operacyjny, Opornik, Opornika, Oporników Path, Pentodach, Pentodom, Resistor, Resistors, Rezystor, Ścieżki, Słuchanie, Transistor, Transistors, Tranzystor, Triodą, Triodach, Triodzie, Tubed, .ape, .eac, .flac, amper, ape, Capacitor, Capacitors, Diod, Diodach, Diodom, Diodzie, drukowana, Drukowana, eac, Electron, Elektrodom, elektrolitach, Elektrolitach, Elektrolitami, Elektrolitów, Elektrolitowi, Elektrolity, Elektron, Elektronami, Elektronów, Elektronowe, Elektronowy, Elektronu, Elektrony, flac, Foliowe, Foliowy, Głośnikowymi, Interconnect, Interconnects, Kolumnie, Kolumnom, kondensatorach, Kondensator, Kondensatora, Kondensatorami, Kondensatorem, Kondensatorom, Kondensatorów, Kondensatorowi, Kondensatorze, Krzemowe, Krzemowej, Krzemowy, Krzemu, Operacyjnego, Operacyjnemu, Opornikach, Opornikami, Opornikom, Opornikowi, Oporniku, Pentodzie, Polipropylene, Polistyrene, Rezystora, Rezystorach, Rezystorom, Rezystorów, Rezystory, Ścieżka, Tranzystora, Tranzystorem, Tranzystorowa, Tranzystorowe, Tranzystorowy, Triod, Triodom, volt, wat, watt, wolt, voltage, current, voltage regulator, capacitance multiplier, gyrator, low-noise, high-voltage, HV, Salas, regulator, coupling, interstage, inter-stage, transformer, transformers, coil, diagram, schematic, transformator, transformatory, cewka, dławik, schemat, schematy, cewki, dławiki, rectifier, prostownik, bridge, mostek, regulator, stabilizator, ccs, current source, current drain, current, źródło prądowe,

Permanent link to this article: http://hiend-audio.com/denon-dcd-1450a-r-gruntowna-modyfikacja-tuning/